„Tutaj usłyszeli coś, co niewiele osób mogło słyszeć. Pani Dubarry mówiła do króla
— Czy mam czekać na Waszą Królewską Mość zwieczerzą
— Wybacz, hrabino, czuję się zmęczony — odpowiedział król.
W tej samej chwili do loży wszedł delfin, nadepnąwszy niemal na nogę hrabiny, co miało oznaczać, że jej nie zauważył, i co oznaczało, iż nie chciał jej zauważyć.
— Przychodzę prosić Waszą Królewską Mość, żebyś raczył zostać w Trianon na wieczerzy — oznajmił.
— Nie, mój drogi. Tylko co powiedziałem hrabinie, że czuję się zmęczony. Będę wieczerzał sam.
Delfin ukłonił się i odszedł. W chwilę potem uczyniła to samo pani Dubarry. Oddaliła się drżąc z gniewu. Wówczas król skinął na marszałka i rzekł
— Książę, mam do ciebie pewną sprawę... Będę sam wieczerzał, może byś mi towarzyszył
I dostrzegając barona de Taverney, król dodał
— Znasz się podobno, książę, z tym panem
— Tak jest, Najjaśniejszy Panie.
— Ach, to jest ojciec tej ładnej śpiewaczki!
I król nachylił się do ucłia marszałka, mówiąc coś po cichu. Żeby nie okazać podniecenia i niecierpliwości, baron wpił paznokcie w ciało. Dopiero jednak po dłuższej chwili marsza
łek podszedł do niego, a raczej przeszedł obok, mówiąc półgłosem
— Idź za mną tak, żeby to było niezauważone.“(8)
<<<< On jest zmieszany i napół
| Poznawszy siebie Goethe >>>>
przynęty |strona webmastera |porady