„Przyspieszono wiec eliminacje kandydatów do obsługi nowoczesnego sprzętu. Trwały od ubiegłego roku i jak powiedział mi jeden ze startujących lotników, lista zmieniała się siedmiokrotnie, tak wielki był napór wysoko protegowanych.
Nie wyszło to polskiemu przewoźnikowi na dobre. Ostatnio Polskie Radio w korespondencji z USA podało, że polscy piloci wysiani na szkolenie do fabryki Boeinga, mają kłopoty z językiem angielskim. Nawet z tym uproszczonym angielskim, jakiego używają piloci w czasie rozmów z ziemią na całym świecie. A, skoro tak, to nie rozumieją oni wykładów!
Nasi kapitanowie mają też trudności z obsługą przyrządów w Boeingach, nie są bowiem przyzwyczajeni do komputerów, w które te samoloty wyposażono.
Tylko jedno żądanie samorządu PLL Lot nie zostało spełnione punkt, w którym damagano się spotkania z minist
rem. Resort nie zareagował. Tym samym potwierdził, że niejako walkowerem oddaje swe uprawnienia organu założycielskiego. Walka o tę samodzielność, zapoczątkowana wydarzeniami sierpniowymi 1980 roku, też mogłaby zwolnionym pilotom dostarczyć powodu do satysfakcji.
Czy jednak można mówić o satysfakcji, skoro na efekt trzeba było czekać aż sześć lat Czy były zastępca dyrektora Lotu Bronisław Klimaszewski, który wierzył, że lada dzień ustawa wyjdzie z Sejmu, mógł przypuszczać, jakie będą dalsze dzieje tego ważnego aktu prawnego“(14)
<<<< Według źródeł radzieckich
| Dwaj żandarmi nie pytając >>>>